Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
120 postów 164 komentarze

Poznanie

Marcin Kotasiński - Blog Marcina Kotasińskiego o filozofii, psychologii, naukach ścisłych i duchowości. PoznaniePoznania.pl

Prof. zw. dr hab. Andrzej Kiepas – capo di tutti capi, cz. 4

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

O przestępstwach akademików, sędziów i prokuratorów.

W tej części opiszę działania prokuratorów w sprawie zgłoszeń dotyczących przestępstw dokonanych przez akademików, sędziów i prokuratorów. Oczywiście prokuratorzy wyrażają zgodę na te przestępstwa i robią wszystko, aby nie wyszły na jaw, a ja, czy szerzej obywatel, aby walczył z niemocą. W związku z przyspieszeniem wydarzeń, ponawiającymi się najściami Policji, zapatrzeniu się co po niektórych w gniew, nie w prawo i fakty, jakby w konsekwencji moich publikacji, gdybym nie zdołał opublikować dalszych części wymienię nazwiska akademików oskarżanych przeze mnie o przestępstwa i sprawstwo wszystkich opisywanych wydarzeń, wydarzenia opiszę w następnej części. W Ministerstwie Sprawiedliwości mają już większość opisywanych spraw.

 

Poza głównym "bohaterem" opowieści, czyli Andrzejem Kiepasem, który w związku z intensyfikacją działań po publikacji trzech części wyraża zgodę i przyznaje się do tytuł "Ojca Chrzestnego" mimo, iż czyni to nieformalnie, należy wymienić pierwszego po nim, który udzielił mu pomocy w ukryciu łamania prawa i ogromnych naruszeń, jakich dopuścił się względem mnie, mojej rodziny i nauki. Mowa o prof. zw. dr hab. Andrzej Kowalczyk, czyli rektorze Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Bez rektora ta sprawa nie udała by się, jego rola jest kluczowa, dopuścił bezprawie jako pierwszy po Kiepasie, aby chronić go i całość zorganizowanej grupy przestępczej akademików. Następnie kluczową rolę we wszystkich wydarzeniach pełni dr hab. Piotr Wróblewski w czasie zamieszania na przełomie 2017/2018r., ponad funkcję Kierownika Studiów Doktoranckich WNS pełnił funkcję radnego miasta Chorzów – można powiedzieć, że był łącznikiem pomiędzy władzą świecką, a naukową, ale pewnie nie tylko on. Dzięki pełnionym funkcjom dysponował nieformalnym dostępem do instytucji publicznych, jak Policja, którymi posłużył się i udzielił swych możliwości Kiepasowi, rektorowi i reszcie. Następny w kolei to dr hab. Jarosław Zagrodnik prof. UŚ, radca prawny, specjalista (co paradoksalne) prawa karnego, w owym czasie Rzecznik Dyscyplinarny ds Doktorantów UŚ. Właściwie, w przenośni można powiedzieć „Rzeźnik Dyscyplinarny”, bo w podobny sposób przebiegały oba spotkania wyjaśniające w postępowaniu dyscyplinarnym. Próbował mnie psychicznie "poćwiartować" swoją gwałtownością, zastraszaniem, groźbami, prowokacjami i ich nachalnością. Kolejny to prorektor, prof. zw. dr hab. Ryszard Koziołek, który zajął w UŚ w tej sprawie takie stanowisko jak Jerzy Urban w czasie komuny - „złotousty”. Kolejny to dziekan WNS prof. zw. dr hab. Kazimierz Miroszewski, dziś prodziekan, krótka rola, acz pełna prymitywnie wysublimowanej przestępczej treści. Rolę, nieco w cieniu odegrała dr hab. Danuta Ślęczek-Czakon, wtedy prodziekan Wydziału Nauk Społecznych, która formalnie zawiadomiła Rzecznika Dyscyplinarnego. Pełniła funkcję zastępcy dyrektora Instytutu Filozofii WNS, gdy funkcję dyrektora pełnił Andrzej Kiepas, i jak on złamała prawo o kadencyjności, gdyż pełniła tę funkcję od 1999r. do 2008r., czyli 3 lata za długo. Chodzi o złamanie art. 270 ust. 4 ustawy o szkolnictwie wyższym z 2005r., spokojnie „Droga Pani”, prokuratura wszystko „posprzątała.”

 

Wspomnieć można także o innych osobach, właściwie wszystkich, bo zupełnie wszyscy dali przyzwolenie na przestępstwa w/w milcząc mimo jasności, niektórzy drżeli jak osika podczas rozmowy ze mną o tej sprawie, inni ciepło, „z góry” uśmiechali się itp. Piszę wszyscy, bo sprawa, która rozgrywała się na przełomie 2017/2018r. była szeroko znana wśród pracowników Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach o czym jaskrawo przekonałem się po pierwszym spotkaniu w postępowaniu dyscyplinarnym, gdy podszedłem do niego zbyt swobodnie ufając jeszcze Władzom UŚ. „Ćwiartowanie psychiczne przez rzeźnika” dopiero mnie obudziło. Po spotkaniu, na którym doznałem szoku, gdy zorientowałem się, że jestem „ćwiartowany” przez Jarosława Zagrodnika wbrew przepisom o przesłuchaniach KPK i ustawy o postępowaniach dyscyplinarnych chciałem porozmawiać na ten temat z prawnikiem. W procesie krótkich poszukiwań trafiłem do nieznanego mi wcześniej prawnika w "Kąciku Studenta" znajdującego się w budynku rektora. Przedstawiłem się i nim zdołałem cokolwiek dodać od razu usłyszałem od człowieka, który widział mnie po raz pierwszy – "znam Pańską sprawę" wyraźnie się niepokojąc. Skąd znał? Reszta, konkretnie z dowodami o w/w akademikach i innych w następnej części. Osoby niewymienione, a które wymieniły ze mną np. znaczące spojrzenia, jak pewien ważny Pan, który w 2000r. odbierał z pewnego powodu gratulacje od A. Kiepas albo ci, z którymi rozmawiałem przekonując do podjęcia działań i sprzeciwu wobec łamania prawa nie zostają tu wymienieni. To szansa na przywrócenie rozsądku i zmianę strony, bo pozostali tej szansy zostają pozbawieni – podziękujcie sądowemu, dyspozycyjnemu siepaczowi SSR Kwaśnik, który podniósł tempo i wzmógł prześladowania. To zatrważające, że możecie, akademicy UŚ tak obojętnie podchodzić do oskarżania was o przestępstwa i prześladowania człowieka rozgrywającego się na waszych oczach – jesteście niewolnikami strachu, bo akceptujecie taką władzę i rzutujecie na mnie. Zamiast zareagować zgodnie z zasadami prawa i etyki, których uczycie reagujecie wzmożeniem represji, publicznie – w głowie się kręci od takiego namnożenia głupoty, jakby nos wsadzić w kondensat odoru. Warto by w celach naukowych odnotować to zjawisko, jako mogące posłużyć za miarę i wzoru ludzkiej głupoty i zawężenia świadomości w gniewie u bardzo szczególnej warstwy społecznej. Dobrze, koniec „ględzenia”, bo nic nie zmienia.

 

 

1. Do złamania prawa doszło w następnych postępowania prokuratorskich

 

  • sygn. akt PR 1 Ds 1182.2018, prok. Józef Kępa, PR w Chorzowie. Przedmiot zawiadomienia: nasyłanie Policji przez Władze Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach w dn. 6 i 7 grudnia 2017r. i 20 styczeń 2018r. oraz pracowników OPS dn. 8 grudzień 2017r. (pozdrawiam natarczywą Panią Gwóźdź, która pomawiała mnie o chorobę psychiczną i zastraszała rodzinę Prokuraturą, mam jeszcze kartkę z telefonem, nr. 32 77 16 376 i Panią Sychowicz ten sam nr. tel. z końcówką 319). Do najść w grudniu doszło na skutek ogłoszonego przeze mnie protestu głodowego sprowokowanego przez sprzeczne z przepisami KPK i ustawy o postępowaniach dyscyplinarnych postępowanie Rzecznika Dyscyplinarnego ds. Doktorantów UŚ Jarosława Zagrodnika – groźby, zastraszanie, wymuszanie podpisów i wiele innych łącznie mających na celu wymuszenie, dezorientację i prowokowanie do emocjonalnego wybuchu w celu wytworzenia na miejscu dowodu wskazującego na niepoczytalność. Nie oparł się Pan rzecznik niezrealizowanej żądzy pomówienia mnie o niepoczytalność w umorzeniu postępowania, ale o tym później zasługuje na pierwszoplanową rolę, ten osobisty siepacz rektora (czy za to otrzymał Pan tytuł profesora Uniwersytetu Śląskiego, bo na pewno nie za praworządność?). Władze UŚ oszukały Policję powiadamiając, iż doszło do zagrożenia życia lub zdrowia, wbrew faktowi, który został przekazany, że to J. Zagrodnik łamał prawo podczas postępowania wyjaśniającego wywołując tę bezsilną moją reakcję. Bezpośrednio w tej sprawie działał Piotr Wróblewski ówczesny Kierownikowi Studiów Doktoranckich i radny m. Chorzów, w którym mieszkam, nadużył władzy w Urzędzie Miasta. Prok. Kępa odmówił wszczęcia śledztwa mimo jaskrawej sprzeczności względem prawdziwej przyczyny ogłoszenia protestu, gdyż podjęty został, jak zawsze wobec łamania prawa, nie w celu zagrożenia własnemu zdrowiu, bo przecież w ten sposób, nie przestępcom, ale sobie szkodzę, a zrobiłem to dla nich. Także, mimo ustąpienia pozornej przyczyny nasyłania Policji (protest trwał od 24.11 do 5.12.2017r.), gdyż dn. 20 stycznia 2018r., gdy miało miejsce następne najście Policji żaden protest nie był prowadzony. Natomiast dzień wcześniej złożyłem rektorowi skargę i wnioski o postępowania dyscyplinarne wobec P. Wróblewskiego, J. Zagrodnik i A. Kiepas, co w mojej ocenie oburzyło Władze UŚ i zdecydowały się gwałtownie zastraszyć mnie Policją po raz kolejny. Z wyjaśnień mojej żony wynika, bo mnie wtedy nie było, a zostałbym „zgarnięty”, że 20 stycznia 2018r. byłem otwarcie pomawiany o chorobę psychiczną przez Policję, czy naruszenie czyjejś cielesności w Uniwersytecie Śląskim, ona zastraszana wywiadem środowiskowym i sądem rodzinnym bezzasadnie, w celu tworzenia nacisków – sprawowanie władzy strachem zgodnie z doktryną Machiavellego. Chcieli kobietę zastraszyć groźbami i udało się bandytom. P. Wróblewski zrobił więcej, ale o tym też w następnej części. Prok. Kępa ukrył te dowody, które nie wpisywały się w korzystną dla Władź UŚ interpretację wydarzeń odmawiając wszczęcia śledztwa. Klasyczne oszustwo prokuratorskie polegające na manipulacji dowodami tak, aby przedstawić interpretację chroniącą ludzi wpływowych. Prymitywne jak diabli, najwyżej na poziomie szkoły średniej.

  • sygn. akt PR 1 Ds 1206.2019, prok. Katarzyna Mstowska, PR w Chorzowie. Przedmiot zawiadomienia: złamane przepisy prawa: art. 304, 307, 497 kpk oraz zasada prawa z wyroku Trybunału Konstytucyjnego o sygn. SK 50/06 oraz pozostałe manipulacje SSR B. Kwaśnik, czyli zawiadomienie dotyczące tego sędziego. Prok. Mstowska otrzymała zawiadomienie ze ścisłym wskazaniem naruszonych przepisów prawa, mimo to dokonuje celowych uproszczeń i pomija przedmiot zawiadomienia, ten sam prymitywizm co u Kępy. Wskazana zasada prawa z wyroku TK zostaje przez prok. Mstowską całkowicie pominięta i zastąpiona ogólniejszym art. 202 kpk, który to właśnie precyzowany jest przez tę zasadę w celu ochrony praw obywatelskich i procesowych. W przypadku naruszenia art. 304 i 307 kpk (obowiązek powiadomienia o przestępstwie) przez SSR Kwaśnik, prok. Mstowska uzasadnia ocenę braku przestępstwa – uwaga – tym, że to ja, dopiero w sierpniu 2018r. zdołałem zapoczątkować śledztwo w sprawie omówionej w cz. 1, dotyczącej A. Kiepasa „walcząc” z Prokuraturą, czym prokurator bezzasadnie zdejmuje odpowiedzialność z sędziego. No, „brawo”, to już szkoła podstawowa oszustw. Wypisuje takie farmazony mimo, iż SSR Kwaśnik zobligowany był przez art. 304 i 307 kpk do złożenia zawiadomienia, pomiędzy 8 maja, gdy informację powziął, a 27 sierpnia 2018r., gdy śledztwo wszczęto, ale o tym nie wiedział i aż do dziś nie podjął żadnych czynności. Celowo ukrył tę informację razem w moim pozwem wzajemnym ujawniając ją dopiero w ściśle określonym celu odrzucenia mojego pozwu po roku ukrywania go, dowiódł tym świadomości dysponowania informacją o popełnieniu przestępstwa. Naruszenia art. 497 kpk także nie zostają wyjaśnione wbrew faktowi, że sędzia podejmuje czynności tylko na korzyść jednej ze stron postępowania i wbrew faktowi, że stosuje groźbę szantażu uzależniając rozpoznanie pozwu wzajemnego od wcześniejszego poddania się badaniom psychiatrycznym zarządzonym niezgodnie z obowiązująca zasadą prawa. To już szkoła specjalna, bo tam może się zdarzyć, że uczeń nie widzi przedmiotu nauki mimo wskazywania go palcem. Zażalenie na odmowę wszczęcia śledztwa, ze wszystkimi uwagami o naruszeniach prok. Mstowskiej ma zostać rozpoznane 20 lipca br. przez Sąd Rejonowy w Bytomiu, bo chorzowski niekompetentny, gdyż SSR Kwaśnik trzęsie wszystkimi w chorzowskim sądzie, o czym była mowa w poprzedniej części. Nie oczekuję zmian w sposobie decydowania.

 

  • sygn. akt PR 3 Ds 364.2018, prok.Michał Kijonka, PR Katowice Południe.Przedmiot zawiadomienia: represje Władz UŚ wobec mojej osoby podczas studiów doktoranckich w następstwie powiadomienia Władz UŚ i publikacji dotyczącej naruszania moich praw i dokonania szkód wobec mojej osoby przez Andrzeja Kiepasa, pierwsza publikacja z 2017r. i przedmiot oskarżenia mnie w SR w Chorzowie. Pierwsze postępowanie prokuratorskie w tej sprawie o najogólniejszym przedmiocie prowadzone od stycznia 2018r. do 8 marca 2018r. Odmówiono wszczęcia śledztwa z powodu braku danych o popełnieniu przestępstwa mimo, iż dowody świadczące o jego popełnieniu zostały wskazane i dostępne są w pismach otrzymanych od Władź UŚ i przekazywanych przeze mnie tym Władzom, notatek Policji o najściach, wymienionej korespondencji elektronicznej, czy postanowieniu o umorzeniu postępowania dyscyplinarnego, gdzie ujawnione są naruszenia prawa. Na to postanowienie nie złożyłem zażalenia, wtedy się nie znałem, ale złożyłem skargę wskazując, iż motywem działania Władz UŚ było złamanie art. 270 ust. 4 ustawy o szkolnictwie wyższym z 2005r. przez A. Kiepasa. W następstwie wszczęto w sierpniu 2018r. śledztwo o sygn. PR 3 Ds 1450.2018 (opisane w cz.1), które to SSR Kwaśnik miał wywołać, o ile postąpiłby tak jak przewiduje art, 304 i 307 kpk. Jak widać wszyscy prokuratorzy tacy sami, jak klony o wspólne genetyce, domyślać się można skąd taka fatalna „genetyka”, a domysł jest prosty.

  • sygn. akt PR 1 Ds 427.2020, prok. Aleksandra Kocjan, PR w Chorzowie. Przedmiot zawiadomienia: ze względu na brak wyjaśnień prokuratora ws. źródła zawiadomienia może ono dotyczyć przesłanego przeze mnie około października 2019r. zawiadomienia do Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Krajowej. To najnowsze postępowanie w sprawie, obejmuje łącznie wszystkie w/w przedmioty postępowań Prokuratury, ponownie odmówiono wszczęcia śledztwa. Prokurator w postanowieniu o odmowie wymienia aż 25 przedmiotów zawiadomienia i wobec wszystkich odmawia wszczęcia śledztwa wbrew przekazanym dowodom świadczącym o złamaniu prawa. Ze względu na ilość jaką jest 25 przedmiotów zawiadomienia jako samotna w tej sprawie osoba, bez kierunkowego wykształcenia prawniczego nie chciałem, bo byłbym w stanie przygotować zażalenie w ciągu 7 dni roboczych dot. 25 pkt. Jednak połowicznie zaakceptowałem celem prok. Kocjan, aby zatkać mnie górą bezcelowej pracy. Szczególnie, biorąc pod uwagę to, że we wszystkich wymienianych sprawach złożyłem już dziesiątki pism od zażaleń, po skargi przez wnioski dyscyplinarne i ani raz żaden z urzędników państwowych, czy prokurator, czy sędzia nie przychylił się do moich pism, mimo jasnych dowodów jakie były wskazywane. Proces jakiem zostaję tutaj poddany, to zamęczanie obywatela bezzasadnymi odmowami, abym poddał się pod nawałem pracy i jej komplikacji, nie był stanie dalej ścigać przestępców i domagać się naprawy wyrządzonych szkód, gdyż w odmowach świadomie pozbawiany zostaję m.in. dowodów w sprawie. Połowiczna akceptacja oznacza, że przekazałem gniota Pani Kocjan jej przełożonym i nie tym bezpośrednim, gdyż tych też trzeba ścigać.

  • w ramach działań Prokuratury wymienić należy także opisanego w cz. 1 prok. Mariusza Kijonkę prowadzącego sprawę o sygn. akt PR 1 Ds 1450.2018 i w/w sygn. aktPR 3 Ds 364.2018 także ukrywającego dowody i obmyślającego sprzyjające Władzom UŚ interpretacje zgłoszeń. Kolejny oszust zatrudniony w Prokuraturze, innych nie spotkałem, wszyscy działają dokładnie tak samo.

     

  • doszło także do innych postępowań prokuratorskich w tożsamych z w/w sprawach. Ze względu na rozmiar sprawy i samodzielne decyzje Prokuratury dotyczące wyznaczania nowych spraw z nowymi sygnaturami w swoich jednoosobowych działaniach pewne ze spraw nie są dla mnie jasne. Przysyłali coś ad hoc, zaraz ad hoc odmowy sformułowane tak, aby wszystko utrudniać. Jednak w każdym przypadku odnosząc się merytorycznie do otrzymywanych postanowień odmownych składałem zażalenia. We wszystkich sprawach odmawiano albo umarzano postępowania i w ślad za tym szły wszystkie rozpoznające zgłaszane sprawy sądy. Można tu wymienić idące tą samą drogą działania prok. Katarzyny Musialik w sprawie o sygn. akt PR 1 Ds. 1112.2019 (PR Chorzów), prok. Aleksandra Latos-Pawelczyk w sprawie o sygn. PR 2 Ds 1059.2019 (PR Chorzów), prok. Jarosław Stasik w sprawie o sygn. PR 5 Ds. 891.2019 (PR Katowice Południe) i jakieś inne.

 

Ponadto orbitowali wokół tych spraw, m.in. rozpoznając moje skargi na pracę prokuratorów tacy ich przełożeni jak: (PR w Chorzowie) prezes prok. Katarzyna Małecka-Kowalczyk, prok. Cezary Golik, (P. Regionalna w Katowicach) Z-ca Rzecznika Dyscyplinarnego Mariusz Gózd i inni. Ze względu na ilość powstałego w tej sprawie papieru, którym Prokuratury zarzucają informując nawet o szczegółach nieistotnych nie wszystkich wymieniam.

 

W postanowieniach powstałych na składane przeze mnie zażalenia na odmowę wszczęcia śledztwa pojawiają się: (SR w Chorzowie) SSR Wojciech Kruciński, SSR Antonina Dera, (SR Katowice Wschód) SSR Justyna Magner-Szweda ponad wymienionych we wcześniejszych częściach i także inni, czego nie wymieniam z tego samego powodu – ilości wydrukowanego po nic, za pieniądze podatników papieru, bo po to, aby przestępstwa poukrywać. Tylko przestępcy i Poczta Polska są beneficjentami tej sprawy.

 

Żadna instytucja, w tym odpowiedzialna na ściganie sprawców przestępstw Prokuratura nie zachowała się prawidłowo i zawsze stawia jedynie przeszkody na drodze do dochodzenia prawa i naprawy dokonanych naruszeń. Prokuratura to instytucja służąca manipulacji rzeczywistością społeczną. Instytucja ta nie służy i nie jest przeznaczona do ścigania przestępstw.Najpierw dokonuje się tam selekcji zgłaszanych spraw, w wyniku której lwia część zostaje odrzucona, w moim przypadku wszystkie, więc z lwią częścią mogłem nie do szacować. Tymi, wobec których prowadzi się śledztwo manipuluje się, aby z faktów i przepisów wyczytać tyle, co może każdy wyczytać z fusów, czyli swoje życzenia, jak chciałby aby rzeczywistość „układała się pod stopami.” Prokuratorzy przy tym mają władzę w narzucaniu swoich życzeń innym, ich immunitet, jak u sędziów to „list żelazny” wobec obowiązku prawnego. Jego ważność potwierdzi każdy przełożony, np. z-ca rzecznika dyscyplinarnego, którego przykładowe pismo załączam poniżej. Nie sposób ocenić kto kompromituje się bardziej, czy sądy, czy prokuratury. W przypadku oskarżeń publicznych to prokuratura „załatwia” sprawę sądom, od razu przesyłając dokumenty zmanipulowane. Sąd wypowiada tylko to samo w nieco zmienionej formie i przybija pieczęć, z czego ta najważniejsza to, ta o prawomocnym orzeczeniu – przestępstwo zostaje zalegalizowane. Z drugiej strony, co opisałem we wcześniejszych częściach każdy sędzia przejawia osobistą inicjatywę, jakby życzył przestępcom „dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności.” W tym leży trudność w ocenie kto najgorszy, ale system to pozory utrzymywane tylko dzięki możliwości użycia brutalnej siły, czyli jak zawsze rządy sprawuje się strachem, machiawelizm. Są też rządy zgody, Byt jest na nich oparty, ale ta „alternatywa” jest nieznana, bo błędnie została zinterpretowana.

 

Po wcześniejszych częściach i w niniejszej myślę, że dowód, iż Andrzej Kiepas jest „Ojcem Chrzestnym” akademickiej mafii działającej w Uniwersytecie Śląskim staje się coraz silniejszy i jasny. Bezpośrednio daje o sobie znać w kolejnych najściach Policji, wbrew publikacjom, które rozsądnych ludzi zaczęłyby hamować. A. Kiepas uznając, że go pomawiam i widząc przedstawione dowody, jeśli nie żądając od sędziego porządku w sprawie, mógłby wycofać pozew nie zamykając żadnej możliwości dalszego wyjaśnienia sprawy. Dlatego Andrzej Kiepas to „Ojciec Chrzestny” mafii akademickiej, dixi. Obecnie pracuje, a jakże na wygodnym stanowisku Z-cy Dyrektora ds. (hehe) Ogólnych w Instytucie Badań na Edukacją i Komunikacją w Politechnice Śląskiej w Katowicach, link do strony:

https://www.polsl.pl/Wydzialy/RK/Strony/Wladze_Instytutu.aspx Te sprawy ogólne w tytule funkcji brzmią jak rodzaj akademickiej emerytury dla zasłużonego systemowego przestępcy, na którym można już polegać.

Panie Kiepas wiem, że nie lubi Pan, gdy zwracam się do takiego jak Pan wyniosłego „capo di tutti capi”, chcę jednak poinformować o pewnej bezowocności wysiłków. Moja praca naukowa, którą tak „dzielnie” odrzucał Pan pomimo mojej nachalności trwającej niemal dwie dekady mówi, że cykl poznawczy, który Pan obecnie zajmuje w procesie samopoznania, podobnie jak i inni akademicy oscyluje wokół osobowości i jej wpływu na Byt, czyli ujmując prościej wpływu osobowości na szeroko rozumiane życie społeczne. To próba poznania, czy w procesie wysiłku jakim jest proces poznania siebie potrafimy wytworzyć tak doskonały przedmiot (siebie w tożsamości z przedmiotem), że zdolni jesteśmy nim zdominować Byt, czyli tu, to szeroko rozumiane społeczeństwo i jego działalność. Informuję Pana, że nieźle Panu idzie, choć tylko lokalnie, więc o Bycie nie ma mowy, co zresztą wpisane w ten cykl poznawczy. Jednak występuje tu pewna nieusuwalna przeszkoda. Osobowość nie jest przedmiotem mogącym doprowadzić do samorealizacji podmiotu. Tu tkwi sprzeczność, choć podmiot na tym cyklu uważa, że osobowość to jego samorealizacja. Stety nie, to tylko etap w podróży. Jest to tylko przejściowy przedmiot, ze względu na cykl poznawczy cechujący się abstrakcyjnością (wcześniej mniej abstrakcyjne też zawodziły), jego „staranniejszy szlif” niczego nie zmienia, to tylko lepsza maska. Natomiast jak Pan widzi usilne utrzymywanie skompromitowanej osobowości niesie ze sobą różne, jedynie intuicyjnie przewidywane konsekwencje. O pretensjach dotyczących odrzucania mojej pracy nie napiszę, musiałbym uznawać, że akademicy mają coś więcej niż to, co znalazłem, a to nieprawda, to była wasza interpretacja. Zadowolę się natomiast swoją meta-zabawą w temacie w ramach uprzyjemniania samouwięzienia w celu uniknięcia konsekwencji Pańskich przestępstw.

 

Jeszcze informacja z ostatniej chwili. Otrzymałem odpowiedź od Prezes SR w Chorzowie, SSR Aliny Kołakowskiej ws. mojego wniosku o dopilnowanie, aby piąty wniosek o wyłączenie SSR Kwaśnik został rozpoznamy merytorycznie. Przewidywałem wcześniej, że znów dostanę odpowiedź zmanipulowaną albo brak odpowiedzi. Otóż, jak można było się spodziewać „przestrzeliłem”, gdyż, co wynika w treści tego pisma, to SSR Kołakowska teraz rozpatrzyła piąty wniosek o wyłączenie mimo, iż nie należy to do jej kompetencji. Jednak wniosek złożyłem pod koniec czerwca, więc może jeszcze jakieś postanowienie w tej sprawie przyjdzie. No i przesłałem następną skargę do Pani Prezes na Panią Prezes.

 

Ponownie proszę Czytelników o roznoszenie tej sprawy po Internecie i gdzie tylko dobra Wasza wola te „straszne ciekawostki” zaniesie. Myślę, że ścigania nie trzeba się obawiać, bo łatwiej gonić jednego „komara”, mnie, niż dziesiątki czy setki szczególnie pod pseudonimami, a w ten sposób pomożecie. Gdyż, jak za każdym razem piszę, jestem wbrew obowiązującemu prawu prześladowany przez instytucje państwa w woj. Śląski. Ściga mnie Policja wbrew prawu jak groźnego recydywistę celem aresztowania, a może od razu wywiezienia do zakładu psychiatrycznego, bo tego się spodziewam. Żyję sobie w taki sposób, jak ścigany, cienki zwierz od ponad dwóch lat bez środków do życia. Skradam się, aby spotkać z rodziną, ubezpieczenia zdrowotnego nie mam i w ogóle wszystkiego nie mam poza szczątkową Wolnością, którą przenikam zacieśniający się kordon Policji, aby nie pozwolić odebrać jej sobie do reszty.

 

Załączniki do tekstu na stronie o tym adresie: https://sites.google.com/view/okiepasie/prof-zw-dr-hab-andrzej-kiepas-capo-di-tuttu-capi-cz-4

 

 

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930