Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
103 posty 138 komentarzy

Poznanie

Marcin Kotasiński - Blog Marcina Kotasińskiego o filozofii, psychologii, naukach ścisłych i duchowości. PoznaniePoznania.pl

Niezawisłość sędziów to prawo do bezkarnego łamania prawa

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

O konsekwencjach braku zgodnej definicji niezawisłości na praktycznym przykładzie.

Dotychczasowe ustępstwa i zbyt przychylny sposób traktowania sędziów przez wszystkie rządy odebrał i uniemożliwia podejmowanie jakichkolwiek skutecznych działań obronnych przez obywatela w stosunku do tych „dyktatorów”. Oto, co myślą sobie sędziowie o prawie, nadrzędnej konstytucji i przywilejach obywatela łożącego na ich utrzymanie – mam nadzieję, że nie wszyscy, ale obecna sytuacja w kraju wskazuje, że „nie wszyscy”, to bardzo nieliczna i hipotetyczna grupa.

 

24 kwietnia br. miało miejsce pierwsze posiedzenie w sprawie cywilnej w Sądzie Rejonowym w Chorzowie, które prowadził sędzia Bartłomiej Kwaśnik. Faktem jest, że spotkał się z dość niezwykłą sytuacją, ale to nie tłumaczy jego decyzji i działań, ale raczej powinno mu zasugerować, że musi zachować się szczególnie ostrożnie i uważnie. Na pierwszym posiedzeniu zadał mi pytanie: czy leczyłem się psychologicznie, psychiatrycznie lub neurologicznie. Zgodnie z prawdą otrzymał odpowiedź przeczącą. Wydawało się, że można przejść dalej, w związku z czym złożyłem pozew wzajemny, który w formie pisemnej trafił do sądu 8 maja. Tymczasem pod koniec maja, niespodziewanie przychodzi pismo wzywające mnie do stawienia się na przymusowe badania psychiatryczne. Po co, dlaczego? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że sprawa ta jest kontynuacją poprzedzających ją wydarzeń na Uniwersytecie Śląskim, gdzie na postępowaniu dyscyplinarnym grożono mi, zastraszano, próbowano podstępnie umieścić w zakładzie psychiatrycznym, bo naruszyłem akademickie tabu dotyczące układów korupcyjnych, w które angażował się wzajemnie oskarżony Andrzej Kiepas, spędził na stanowisku lat 15, mógł 6. Wtedy nasyłano na mnie Policję, pomawiano za plecami o chorobę psychiczną, ignorowano wszelkie argumenty i dowody zawarte w moich pismach do Władz Uczelni itp. Ta sprawa idzie własną drogą. Niemniej, siłą rzeczy można pomyśleć, że sędzia Bartłomiej Kwaśnik jest pod wpływem wydarzeń na UŚ, szczególnie że drugą strona sprawy jest zamieszany w te wydarzenia A. Kiepas, jako profesor i były dyrektor instytutu jest osoba wpływową.

 

Wracając do sprawy, proszę zauważyć, dokładnie nie wiem jak to powinno przebiegać, ale sędzia B. Kwaśnik narzucił mi owe badania psychiatryczne poza posiedzeniem sądu. Wpadł, ad hoc na pomysł, gdy nie byłem obecny i nie mogłem czegokolwiek dowiedzieć się i podjąć działań, aby mnie wysłać na badania psychiatryczne. To takie typowe uprzedmiotowienie człowieka, traktuje się go jak stary grat stojący na drodze i wrzuca do szufladki ograniczonych możliwości, bo podsądny dla sędziego to raczej nie taki sam człowiek, głos ma względnie i prawa jego są względne. Zostałem bez uprzedzenia pozbawia obrony, możliwości zareagowania, poznania dowodów i okoliczności uzasadniających decyzję sędziego B. Kwaśnika. Po prostu siedzisz sobie Czytelniku w domu, a z sądu przychodzi nakaz zgłoszenia się do ezoterów naśladujących język naukowy, czyli psychiatrów. Że ci nie mają żadnych pewników i nie dysponują nauką mogą zrobić co chcą, o stronniczości biegłych też można usłyszeć wiele opowieści. Więc nie stawiłem się na owe badania, także, bo nie dość, że wniosek sędziego Kwaśnika złożony został poza rozprawą i moją wiedzą, i nie mogłem poznać uzasadnienia, ale dlatego, że tym wnioskiem sędzia Bartłomiej Kwaśnik złamał prawo. Otóż od 1977r. zaczęła obowiązywać zasada prawna potwierdzona szereg razy przez TK i SN, że aby skierować kogokolwiek na badania psychiatryczne, związane przecież z naruszaniem prywatności, intymności, dóbr osobistych, z dyskomfortem itd., sędzia musi swój wniosek ugruntować w jednoznacznych dowodach i w zbadaniu okoliczności. Dowodów sędzia nie ma, nie przedstawił do dziś choć jednego, zamiast tego decyzję powziął w sytuacji pozbawiającej mnie wglądu w dowody. Zbadanie okoliczności opisałem na początku, jako pytanie do mnie, na które odpowiedziałem. Jeśli doszedł do czegoś jeszcze, nie jest mi to również wiadome.

 

W związku ze swoją niezgodą na łamanie moich elementarnych, bo konstytucyjnych praw złożyłem skargę do Prezesa Sądu Okręgowego w Katowicach, która została – po prostu – przesłana do Sądu Rejonowego, do koleżanki sędziego i wiceprezesa sądu Bartłomieja Kwaśnika, pani prezes sądu Alicji Kołakowskiej. Prezes-wiceprezes, siedzą obok w pokojach, znają się od lat, kogóż ma pani prezes Kołakowska bronić, przecież nie martwego prawa jednego z masy obywateli, ale żywego człowieka, z którym znajduje się w jakichś co najmniej zawodowych zależnościach. Więc odpowiedziała, w innych słowach, że ma moje argumenty i obowiązujące prawo „w nosie”, i starała mi się narzucić opinię, nadrzędne prawo, o niezawisłości sędziego i jego prawie do decydowania o moim bycie bez względu na wszystko.

 

Przyszło następne wezwanie na 31 lipca, które także, jako bezprawne zignorowałem, ale mając świadomość układów meta-sądowych przekazałem swojemu adwokatowi 30 argumentów prawnych, psychiatryczno-naukowych i uzupełniających uzasadniających moją odmowę zgłoszenia się na te bezprawne i w mojej ocenie nieetyczne badania. Sędzia Bartłomiej Kwaśnik, jak typowy dyktator mający za nic przedmioty ludzkie, jakimi są podmioty obdarzone prawami m.in. konstytucyjnymi, nawet nie znalazł w sobie życzliwości, aby coś odpowiedzieć. Później 11 września przychodzi następne wezwanie na badania. W odpowiedzi następna moja skarga do pani prezes i koleżanki sędziego Aliny Kołakowskiej. Pomimo zaakcentowania, na wypadek trudności z czytaniem i rozumieniem, że i jakie prawa łamie sędzia Kwaśnik, pani prezes Kołakowska podtrzymała swoja apodyktyczną opinię o prawie sędziego do fałszywego rozumienia niezawisłości, bo niezawisłości wobec przepisów prawa, i nadal ma moje argumenty, dobra i byt w daleko idącym niepoważaniu.

 

Po mojej trzeciej odmowie zgłoszenia się na badania z 11 września, około 20 września bezprawne groźby sędziego Bartłomieja Kwaśnika ziszczają się, do mojego domu około godziny 16 przychodzi Policja. Nie było mnie wtedy, więc nie mogli mnie doprowadzić na badania, ale zastanowiła mnie godzina przyjścia. Ponieważ owa poradnia, gdzie mam być poddany tej bezdusznej i ezoterycznej wiwisekcji mojej świadomości czynna jest do 16, w związku z tym zastanawiam się, czy Policja miała zamiar przetrzymać mnie ze 24 godziny w areszcie, aby zmiękczyć i doprowadzić w dzień następny? Tego nie wiem, ale pora ich przyjścia nie trafia w godziny pracy psychiatrów. Niemniej przekazałem Prezesowi Sądu Okręgowego w Katowicach następną skargę, tym razem wraz z Bartłomiejem Kwaśnikiem także na panią, ignorującą wszelkie argumenty Alicję Kołakowską. Na razie sprawa jest w toku, a ja choć prawa nie złamałem czuję się jak człowiek prześladowany przez system, uciekinier muszący skradać się, którego gnoi korupcja systemu, niedbalstwo, obojętność, czy gruboskórność bezrefleksyjnie naruszająca wszelkie teoretyczne prawa. Idiotyzm, prawda?

 

Można jeszcze wspomnieć o wątku jakim jest mój pozew złożony 8 maja, który do dziś czyli października nie został rozpatrzony. Więc, gdyby najczarniejsze myśli miały coś wspólnego z rzeczywistością, może chodzi o pacjenta zakładu psychiatrycznego Marcina Kotasińskiego, którego pozew i wszelkie próby obrony znikły, dzięki skutecznej obojętności i „niezawisłości” sędziego B. Kwaśnika? Oto stopień realizacji praw konstytucyjnych przez sądy! Więc łapmy za „kilofy, łopaty” i inne narzędzia, aby reformą rozkopać ten skorumpowany system sądowniczy, bo jeszcze sędziowie nie przejmują się wprowadzanymi zmianami. Wciąż jest za mało.

 

Uzupełniając, nie stawiam się na badanie, poza łamaniem prawa i wnioskiem o nie, zapadającym jednostronnie i niepublicznie poza rozprawą, bo jestem zdania, że jeśli jesteśmy przez prawo traktowani podmiotowo, decyzja o badaniach powinna być decyzją strony, nie sędziego. Sędzia może zapytać stronę, czy godzi się poddać badaniom psychiatrycznym, bo ma takie i takie dowody i zbadał okoliczności, ale decyzja powinna należeć do zainteresowanego. Ten decyduje, czy chce odpowiadać, czy chce sprawdzić możliwości przypisania mu niepoczytalności lub poczytalności. Szczególnie, że takie badania są zwykłą hipotezą i sugestią nie opartą na prawdzie, bo np. z pojęciem normy nauka męczy się i obecnie chce poddać, co dotyczy chyba wszystkich innych pojęć m.in. psychiatrii, a na pewno podstawowych. Co najgorsze w tym, w oparciu o taką hipotezę na zupełnie względnych podstawach można zniszczyć ludzkie życie, rozpoznanie tego na czas jest niezwykle trudne w tak, jak dziś funkcjonującym systemie. Więc takie rozwiązanie służy skorumpowanym ludziom do niszczenia obywateli zgłaszających korupcję i bezprawie, najgłośniejsze sprawy należą do K. Brolla i F. Meszki pozbawionych tą metodą rozprawy dowodowej. Nie można przy tym zapomnieć, że do sadu idzie się po bezstronne i zgodne z prawdą zbadanie sprawy w oparciu o racjonalne argumenty i dowody, i sprawiedliwy wyrok. Po skierowanie na badania psychiatryczne można udać się z pominięciem sądu i sędziego, któremu w publikacjach prawnych otwarcie przypisuje się niewiedzę w temacie.

 

W mojej ocenie dotychczasowe działania wszystkich rządów unikających jak ognia reformy sądownictwa, czy szerzej wymiaru sprawiedliwości doprowadziły do tego, że prawnicy, szczególnie sędziowie stworzyli nowy system władzy, skrytą dyktaturę prawników znajdujących dla siebie miejsce ponad prawem. Mogą w sądach decydować o ważności ustaw i wszelkich praw, w trudnych sytuacjach, mówiąc w przenośni, rozgrywając mecze ping-ponga, jak np. z pomocą pytań prejudycjalnych, czy innych metod komplikowania spraw i manipulowania zdrowym rozsądkiem. W ten sposób działają na zmęczenie, co przyniosło choćby efekt w postaci kompromitującej premiera jego niejawnej rozmowie z sędzią Gersdorf, bo ujawniono z nią rosnącą słabości w dążeniu rządu do zmian w sądownictwie.

 

Zapomniałbym wspomnieć, że kilka dni temu odwiedziłem wskazanych przez sędziego Kwaśnika biegłych psychiatrów, ponieważ byli nieobecni wrzuciłem do ich skrzynki pocztowej swój list, w którym uzasadniam odmowę stawienia się na badaniach z powodu łamania prawa przez sędziego Kwaśnika, wzywając ich od uczciwości i co najmniej zasygnalizowania sędziemu tego problemu i bezzasadności badań. A także wraz z listem przekazałem swój artykuł naukowy pt. „Teoria treści i form samoświadomości Z. Zaborowskiego”, polskiego psychiatry i twórcy tytułowej teorii, w którym dowodzę braku definicji i wyjaśnienia czym jest samoświadomość, więc podważam całą tę teorię należącą do podstaw psychiatrii. Tym artykułem uzasadniałem słowa z listu, że psychiatria to ezoteria posługująca się językiem naśladującym naukowy. Ciekawy jestem ich reakcji i obranego stosunku do sprawy.

 

Ps. Jeśliby sędziowie Kwaśnik i Kołakowska mieli trafić na ten tekst o nich, na co liczę, informuję, że wraz ze skutecznym doprowadzeniem mnie na te badania wywołają skandal akademicki, w którym będą grali ważne role, dałem już znać, że mam podstawy, aby się bronić i zamierzam bronić się do końca i że słów na wiatr nie rzucam. Słowa wypowiedziane w taki sposób, to nie groźby, ale forma niebezpośrednich negocjacji, działanie o wiele lepsze od „polityki faktów dokonanych”, którą posługiwały się Władze UŚ i posługuje sędzia Kwaśnik.

KOMENTARZE

  • autor
    Praktyczne wykorzystanie prawa naturalnego w sądzie - Aleksander Berdowicz https://www.youtube.com/watch?v=LxBwVdJ9cWg
  • @ Autor
    "...że wraz ze skutecznym doprowadzeniem mnie na te badania wywołają skandal akademicki, w którym będą grali ważne role, dałem już znać, że mam podstawy, aby się bronić i zamierzam bronić się do końca i że słów na wiatr nie rzucam. "

    Życzę Panu powodzenia.
    Chociaż tyle mogę.
    Mam też nadzieję, że link załączony przez Szanownego Dlaczego Ja okaże się pomocny.

    5*

    Ukłony
  • @dlaczego ja, Jasiek
    Dziękuję, pomimo prób zapędzenia mnie w kozi róg, okażę się to błędem, o ile się uda.
  • @Marcin Kotasiński 00:00:52
    Miałem to samo, prokurwator zrobiłem z nich wiatrak. Poleciłem udać się na swój oddział jako pacjenci. Napisali opinię, że jestem nadzwyczaj zdrowy psychicznie. Pzdr!
  • @Marcin Kotasiński 00:00:52
    Więc takĄ
    - prawo funkcjonuje w oparciu o przepisy. O ile sąd może te przepisy łamać lub naginać, to znaczy nie może , ale jeśli złamie to i tak nic mu na ogół nic nie zrobi, to podsądny musi postępować zgodnie z każdą literką
    - każde "zarządzenie" sądu jest z domniemania zgodne z prawem i podlega wykonaniu, chyba , że zostanie uchylone w przewidzianej prawem procedurze odwoławczej
    - nie znam dokładnie KPC ale przez analogię do innych procedur jestem pewien, że sąd może na posiedzeniu poza rozprawami może wydawać zarządzenia , jak w Pana przypadku. Na pewno część zarządzeń podlega zaskarżeniu, ale trzeba to zrobić w opisanym w pouczeniu trybie. Jeżeli zarządzenie nie podlega zaskarżeniu ( a tak może być w tym przypadku, bo np. skierowanie jest częścią postępowania dowodowego ,do którego prowadzenia sąd ma prawo) to w zarządzeniu też powinna być wzmianka, że nie podlega ono zaskarżeniu. Wówczas takie działania sądu zaskarża Pan w apelacji.
    - pisanie więc skarg do organów zwierzchnich poza procedurą jest pozbawione sensu i zawsze otrzyma Pan tego typu odpowiedzi , jakie Pan otrzymał, nawet jeśli sędzia i prezes bardzo się nie lubią.
    - jeżeli więc zarządzenie sądu jest niepodważalne formalnie, to nawet gdyby było zupełnie niezgodne z prawem w sytuacji gdy nie grozi to niepowetowaną stratą dla kogokolwiek, powinien Pan je wykonać


    Moja rada jest więc taka ostudzić emocje, poddać się badaniom i argumenty zostawić na moment odwołania przewidzianego przepisami prawa.
  • @Mariusz G. 17:03:02
    Która zasad jest pierwsza, wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, czy niezawisłość sędziowska?
    Ponadto jeśli będziemy pozwalać, będzie się powtarzać, jeśli nie będziemy, idziemy w kierunku, aby się nie zdarzało, łamanie prawa przez sędziów.
  • @Marcin Kotasiński 02:51:27
    A kto ma pierwszeństwo na pasach? A ilu kierowców zginęło w zderzeniu z pieszym na przejściu? Oczywiście może Pan krzyczeć, albo podpalić się przed sądem - tylko po co? Jeżeli chce Pan walczyć z niesprawiedliwością, to trzeba to robić z sensem, a jeżeli chce Pan wyładować własną frustrację to niech Pan to powie wprost. Pan Bóg po to dał ludziom rozum, by go używali, a nie szli z bagnetem na czołgi żelazne.
  • @Mariusz G. 08:29:45
    Co znaczy robić z sensem?
  • @Marcin Kotasiński 21:15:28
    To , co napisałem wcześniej, czyli nie występować przeciw przymusowi państwa, a spróbować aby ten przymus znalazł się po Pana stronie.
  • @Mariusz G. 07:50:02
    I to właśnie robię.
  • @Marcin Kotasiński 02:51:27 Słuszność i racja jest po Pana stronie a..
    ..wypowiedzi świadczą o kompletnym nierozumieniu sensu i sedna Wolności, do bycia wolnym w swoim życiu i o nierozumieniu na czym tak naprawdę polega bezprawie
  • @Mariusz G. 17:03:02 NIE POWINIEN WYKONAĆ !!!
    ..błędnie Pan rozumie to za tą właśnie BEZPRAWNOŚĆ ludzie oddawali życie i walczyli od początku świata

    NIE WYRAŻAM ZGODY NA BEZPRAWIE
  • to najgorszego kalibru zorganizowana grupa przestępcza
    http://socjolog61.neon24.pl/post/146310,11-lat-zniewolenia

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31