Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
68 postów 84 komentarze

Poznanie

Marcin Kotasiński - Blog Marcina Kotasińskiego o filozofii, psychologii, naukach ścisłych i duchowości. PoznaniePoznania.pl

Rozwinięcie kryterium Prawdy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wyjaśnienie poznania i użycia Prawdy

Do kryterium Prawdy niedawno podanego można mieć wiele uwag, co nie dziwi, bo jest ono zjawiskiem wyjściowym całej koncepcji, narzędziem do używania na co dzień. Dlatego podam kilka wyjaśnień na temat uwag, które podał mi prof. Marek Łagosz, polski filozof zajmujący się teorią poznania, prawdą, świadomością, pracami Fregego itd.
 
Przypomnę, że kryterium Prawdy z mojej metateorii to: poznać w sposób zgodny, użyć w sposób zgodny, obie zgodne relacje tworzą trzecią zgodną metarelację pomiędzy poznaniem i użyciem. Prawda w danym przypadku poznana zostaje w sposób zupełny.
 
Po pierwsze należy odpowiedzieć, co to jest forma, co dotyczy „zgodnego poznania” w kryterium, w sensie najmniejszym prowadzi ono do spostrzeżenia czegoś. To co poznajemy, a wtedy tego nie znamy, jest na początku jakieś, jest coś. Dopiero poznając stopniowo dowiadujemy się więcej, zarówno poznając jakąś teorię naukową albo znajomego na ulicy, którego rozpoznajemy kilka sekund po tym, gdy zwróci naszą uwagę. Utożsamiamy spostrzeżony, jakiś, przedmiot poznania z własnościami, z którymi wedle wcześniejszej wiedzy tożsamość posiada. Forma jest tym, co się pojawia w poznaniu, a zgodność poznania znaczy, że podmiot poznający zgadza się na to, iż ma swój przedmiot poznania, to podstawowy sens formy.
 
Gdy pytamy o formę i formy kolejno rozważanych przedmiotów nie wyczerpują naszego pytania, dochodzimy do formy jaką jest nasze spostrzeganie (poznanie), że takie, nie inne mamy dane. Tym jest forma w sposób pierwotny, formalna zdolność do poznania mogąca wypełnić się treścią. Np. teraz tą treścią poznania są rozważania nad formą poznania. Prowadzone są przy użyciu formy poznania. A ta pozwala na tworzenie szeregu różnych spostrzeżenia jej dotyczących. Ten szereg spostrzeżeń wzięty w całości w różny sposób ukazuje formę, to jak może być użyta, jakie ma własności; buduje znaczenie jakie ma ona dla nas. Możemy na marginesie dodać, że ta nasza forma poznawcza, świadomość (zdolność poznawania, uwaga) pozwala poznawać różne przedmioty abstrakcyjne i zmysłowe, wszelkie doświadczenia, życie; te przykłady użycia wyrażają to, co znaczy forma dla podmiotu poznającego przez użyteczność i wnoszoną zgodność, że w ogóle może coś poznawać.
 
W przypadku przedmiotów abstrakcyjnych i zmysłowych forma jest tym, co spostrzegane jest jako pierwsze (to co jest niepoznanym przedmiotem poznania, jakikolwiek on wtedy jest). To, co poznawane pierwsze należąc do struktury tworzącej przedmiot poznania, od razu prowadzi do tego, z czym jest w danym przedmiocie połączone, np. spojrzenie na kartkę papieru implikuje spostrzeżenie jej prostokątnego kształtu, pozwala poznać że ten kształt wypełniony jest białym kolorem itd., pytając dalej dochodzimy do dalszych własności. Znaczy to tyle, że aby dojść w poznaniu do dalszych relacji tworzących przedmiot, musimy używać tego, co poznaliśmy o tym przedmiocie w sposób uprzedni. Z użyciem dotychczas zgromadzonej wiedzy poznajemy przedmiot dalej; kryterialne użycie wiedzy. Tym samym najpierw spostrzeżona forma (formalna wiedza o przedmiocie lub niepełna) teraz ulega użyciu, aby ukazać z czym jest połączona, z czym zgadza się w tym przedmiocie dana relacja (forma w użyciu tworzy relację do tego, co podlega jej wpływowi, forma jest tu przesłanką, rezultat użycia wnioskiem), o której już wiemy.
 
Forma i znaczenie są ze sobą ściśle przeplecione. Łatwo to zrozumieć, gdy przyjmiemy, że formalne spostrzeżenie przedmiotu to akt, przedmiot poznania ujęty statycznie. Natomiast jej użycie to proces przechodzenia od tej statycznej formy do jej znaczenia. Bo forma w użyciu zgadzając się z czymś (jeszcze nieznanym) doprowadza do dalszych form (jak biel kartki po kształcie), udostępnia poznaniu strukturę przedmiotu. Prowadząc dalej nabiera znaczenia, bo staje się sposobem na tworzenie dalszej struktury zgodności (w poznaniu i użyciu) przez udostępnienie dalszej struktury przedmiotu. Pytanie, „co to jest znaczenie?” znajduje odpowiedź we wszystkich znanych nam sposobach użycia formy przedmiotu, które prowadzą do dalszych zgodnych relacji poznawczych i pragmatycznych. Czy forma będzie kształtem, czy postacią przedmiotu, czy obrazem nie jest tu istotne, bo na pewno jest to wyróżniona i najważniejsza jego własność. Można zapytać jaką formę posiada magnes? To ferromagnetyczna własność metalu, co to za forma? Ale przez tę formalnie stwierdzoną własność, z jej użyciem tworzymy strukturę zgodności. Istotne jest to z pomocą czego my identyfikujemy przedmiot (co jest formalnym desygnatem przedmiotu lub pojęcia), jaką mamy intencję, do czego on nam służy, a więc jakie ma znaczenie, ku któremu prowadzi. Znaczeniem jest uzyskanie form dalszych przez np. przyczepienie kartki papieru z informacją do lodówki z użyciem magnesu. Używamy w tym przypadku co najmniej dwóch ważnych form: magnes i język, którego formy (graficzne) prowadzą do znaczeń konkretnie użytych znaków.
 
Innymi słowy, nasz aparat poznawczy (świadomość, zdolność poznania) dokonuje spostrzeżeń (to słowo jest uproszczeniem zdarzenia), co jest czynnością formalną. Znaczeniem staje się to, z czym zgadza się formalne spostrzeżenie, co staje się jego treścią, do czego jest użyteczne, gdzie prowadzi. W odniesieniu do istnienia podmiotu poznającego dysponującego tą formą poznania znaczeniem jest, jak dla jego istnienia jest ona konstruktywna, jak twórczo kształtuje jego byt. Ponieważ podmiot poznaje i utożsamia to, co z nim zgodne, ta zgodność jest absolutnym kryterium Prawdy, podmiot zawsze jej chce, bo to naturalna jego własność i cel – jego byt zawsze musi zgadzać się z jego poznaniem, podstawowa Prawda przedepredykatywna, Absolut.
 
U Arystotelesa spotykamy pojęcie prawdy noetycznej1, nazywanej przedpredykatywą2, co związane jest z ontologią i wzorem-źródłem Prawdy. To czym jest ta nie-do-sfałszowania Prawda w sensie najbardziej podstawowym, to dana zdolność poznania, forma poznawcza, świadomość. Ten przedmiot to dla nas forma absolutna, to dane nam kryterium poznania i orzekania Prawdy, czyli zgodności z tą formą (bo my mając ją zgadzamy się z tym, że chcemy ją mieć i naturalnie używamy). Ta Prawda absolutna zawsze rozstrzyga, co jest prawdą i fałszem w arystotelesowskim sensie dianoetycznym, w orzekaniu o zdaniach prawdy lub fałszu. Gdy mamy zdanie „to zdanie kłamie”, jasnym jest, że fakt powstania tej wypowiedzi istnieje. Sąd o istnieniu wypowiedzi i z nim zgodny będzie prawdziwy. Ten fakt istnienia wypowiedzi zgadza się z formą poznawczą, pozwala spostrzec, czyli połączyć wypowiedź ze zdolnością poznania, wiemy o wypowiedzi, to proste i jasne. Zatem możemy teraz, idąc zgodnie z kryterium Prawdy, użyć ten przedmiot (formalny fakt powstania wypowiedzi, sądu), aby dotrzeć do dalszej struktury, do jego znaczenia. Znaczenie przeczy zgodności pomiędzy formą poznania a faktem istnienia wypowiedzi. Twierdząc kłamstwo, twierdzi że tu prawdy (dalej idącej struktury zgodności) nie poznamy, forma nie zgadza się ze znaczeniem, zdanie „kłamię” to coś nieautentycznego, to prawda niezupełna, nie fałsz/kłamstwo, bo ten kto je wypowiada nie zgadza się jedynie z sobą (własne poznanie z własnym istnieniem). Takie orzeczenie o tym sądzie powstaje, bo dysponujemy Prawdą przedpredykatywną, absolutnym kryterium poznania Prawdy danym z powstaniem – zgodność istnienia z poznaniem, samoświadomość.
 
Dla uzupełnienia dodam, że kryterium Prawdy jest „samo w sobie”, ponieważ to, co potrafi poznać formalna zdolność poznania (świadomość), to w pierwszej kolejności siebie, świadomość uzyskuje samoświadomość. Czyniąc to odnosi się do absolutnego wzór/kryterium - siebie w stanie uprzednio danym, pierwotnym (w konsekwencji do Absolutu). Przeżywa formalnie zakładaną zdolność poznania, że poznaje. Forma uzyskuje znaczenie prowadząc do samopoznania. Tym samym pojawia się Absolut jako samoświadomy Podmiot znający całą Prawdę, który jest naczelnym kryterium Prawdy, i człowiek który tę Prawdę poznaje. Ponieważ rozmiar litery „P” ma znaczenie na marginesie dodam, że każda mała prawda odnosi się do całej struktury jaką jest jedna Prawda, zgodność tworzy taką strukturę. W związku z tym w definicji Prawdy „zgodność czegokolwiek z czymkolwiek”, owszem może zgadzać się cokolwiek z czymkolwiek bez widma relatywizmu, zgadzać się mogą tylko zgodne rzeczy ze swej natury. Nawet jeśli „wrzucimy perły pomiędzy świnie”, bo wtedy zgadza się to, że ich kształt pozwala im przylgnąć do błotnistego podłoża itp. To, że my nie zgadzamy się na ich położenie wynika ze znaczenia jakie perłom przypisujemy, czyli co przypisujemy do formy poznawczej ponad tę formę daną pierwotnie, lub co dopisujemy do Prawdy przepredykatywnej ze swoich oczekiwań. Próby uzgadniania „czegokolwiek z czymkolwiek” kreują zarówno trafne rozwiązania jak i przedmioty relatywnie użyteczne, czyli relatywnie tworzące dalszą strukturę zgodności. Jednak my tak poznajemy nie wiedząc, co poznajemy, następnie wybieramy najtrafniejsze rozwiązania, uzgodnione najzupełniej. Dlatego zarówno antynomia jak i zepsuty przedmiot zmysłowy mogą nie mieć dalej idącej użyteczności/zgodności, bo nie mieszczą się w znaczeniach, ku którym kieruje się człowiek, ku jego ukonstytuowanym celom. W drugim przypadku powstał recykling i lepsza struktura zgodności w tym zakresie.
 
2. Byt i Prawda jako tożsamość „problematyczna”. Odpowiedź na to jest prosta, podmiot poznający (samoświadomość) to ten, który łączy w sobie zgodnie istnienie i prawdę, uzgadnia tożsamość tych pojęć (i przeżyć). Łączy, bo wie o sobie, że istnieje i może wypowiedzieć o tym prawdę. A jak donosił już Parmenides Byt i myśl to Jedno.
 
3. Można jeszcze powiedzieć o tym czego nie ma i mówić się nie da, co dotyczy fałszu i niebytu. Nie ma o czym mówić ponad formalne stwierdzenie nazwy „fałsz” i „niebyt”. Więcej można powiedzieć tyle, że to zjawisko zaniku zgodnych relacji w strukturze zgodności, widoczne w tej strukturze w kontraście do wciąż istniejących zgodnych relacji. Gdy struktura ulega rozkładowi nie ma o czym mówić, nie ma przedmiotu poznania. Dlatego mówienie o fałszu, jako nieobecności relacji zgodnej jest mówieniem o niczym materialnie lub mówieniem formalnym, epistemologicznym, co nie tworzy dalszej struktury zgodności. Jest to również mówieniem o własnych oczekiwaniach, co do brakującej zgodnej relacji, którą przyjmuje się, bo wynika z wcześniejszej wiedzy, np. ktoś zapisał błędnie zdanie lub jabłko nadające się wcześniej do (intencji) zjedzenia zepsuło się. To co jest fałszem oddaje także Arystoteles w Met. 1052 a, jako to, co nie poznane („nieświadome”), podobnie Platon np. o „rzece zapomnienia”, czy Parmenides o „mniemaniach śmiertelnych”. To coś, czego nie można poznać ponad kontrast ze strukturą relacji zgodnych, wiedząc że brakuje części struktury. Może jeszcze dotyczyć niepoznanej struktury zgodności, o której mamy nieuzgodniony sąd, np. nie wiemy o nowej planecie, której ogłoszenie pojawi się jutro, a dziś żyjemy w przekonaniu, że przy tej gwieździe nie ma planet albo nowy przedmiot nie działa prawidłowo, bo nie przeczytaliśmy instrukcji obsługi, czy też nie w pełni poznany, a nowo odkryty język przeszłości. Przy okazji można zauważyć, że zgodność jest tym co poprzedza sprzeczność, bo musi coś zgodnego i autentycznego zaistnieć, aby coś (także autentycznego formalnie) mogło zaprzeczyć. Dlatego wbrew Arystotelesowi należy twierdzić, że pierwszą z zasad jest zasada zgodności (tożsamości), dopiero drugą sprzeczności i nie jest to zasada, bo nie tworzy siebie w sposób samodzielny (tak jak zgodna samoświadomość może), ale bezpośrednio zależy od poprzedzającej zgodności. Ponadto zgodność zawsze, aby pozostawać Prawdą i Bytem musi zachować tożsamość, a więc na sprzeczność się zgadzać, chodź dzięki metawiedzy wie jak robić to umiejętnie, w sposób zgodny ze sobą i z każdą zgodnością.
 
 
1Arystoteles: Metafizyka. PWN 1983, 1051b

2M .Wesoły: Arystotelesowska koncepcja prawdziwości zdań. W: Filozofia i logika nr 26. Idee a rzeczywistość. Poznań 1980, s. 40 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031